Czas na refleksje…

Często i gęsto po ostatnich odcinkach z Most Wanted dostaję różne pytania dotyczące ich treści. Wydawałoby się okej, gdyby nie fakt, że jestem w tym totalnie zgubiony…

W tych wypocinach poruszane są tak różne tematy, że po nagraniu zastanawiając się nad nimi dochodzę do jednoznacznego wniosku. Bez wpływu tych osób z którymi nagrywam lub mocnego upojenia alkoholowego nie byłbym w stanie połączyć tego wszystkiego w jedną trzymającą się kupy całość. A jednak da się… I potem się zaczyna! A w zasadzie zaczynają różne pytanie typu: gdzie, co, jak dlaczego, kto… I ja nie umiem na te pytania odpowiedzieć. Z dwóch prostych przyczyn. Przeważnie jak z kimś usiądę do nagrywania ciągam tą osobę by udało nam się stworzyć co najmniej 2 odcinki. W przypływie głupoty i zmieszania „faktów” głupieję i zapominam. Często nadal nie pamiętam jak postanowiłem sobie, że dany odcinek będzie się nazywał… well… fuck.

Tak wygląda to od strony kuchni (mamo, kolacjęęę!) i idealnym przykładem do tego będzie odcinek, który YouTube obejrzy dopiero jutro, a Wy możecie już dzisiaj. ;> I nie pytajcie, bo pamiętać nie będę!